Do pożaru w Skarżysku-Kamiennej doszło 31 sierpnia 2026 roku, kilkanaście minut po północy. Ogień pojawił się w hali, w której produkowane są podzespoły systemów bezzałogowych. Pięć zastępów, liczących łącznie 25 strażaków, opanowało sytuację w ciągu około dwóch godzin. Nikt nie został poszkodowany.
Policja nie wykluczyła podpalenia, ponieważ krótko przed wykryciem ognia uruchomiła się czujka antywłamaniowa. Do wyjaśniania sprawy włączyły się służby specjalne. Ich przedstawiciele zastrzegają jednak, że nie ma jeszcze podstaw, by pożar jednoznacznie nazywać dywersją.
Dr Aleksander Olech, ekspert zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym i zagrożeniami hybrydowymi, ocenił, że rosyjskie działania przeciwko Polsce mogą się nasilać i obejmować między innymi sabotaż oraz podpalenia. Jego komentarz nie rozstrzyga przyczyny zdarzenia w Skarżysku-Kamiennej, ale zwraca uwagę na szerszy problem: lokalne służby muszą być gotowe na interwencje bardziej złożone niż typowe pożary czy wypadki drogowe.
Wyszkoleni strażacy bez narzędzi do wyjazdu
Na terenie powiatu golubsko-dobrzyńskiego funkcjonuje dziesięć jednostek OSP włączonych do Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Są to jednostki w Działyniu, Kowalewie Pomorskim, Łubkach, Nowogrodzie, Radominie, Świętosławiu, Wielkim Rychnowie, Wrockach, Zbójnie i Elgiszewie. System uzupełniają liczne jednostki pozostające poza KSRG, w tym OSP Golub-Dobrzyń.
Golubsko-dobrzyńscy ochotnicy rozwijają umiejętności ratownicze, uczestniczą w szkoleniach i prowadzą intensywną edukację mieszkańców. W 2026 roku jednostka przeszkoliła ponad 250 osób w ramach akcji dotyczącej tamowania masywnych krwotoków. To pokazuje, że posiada aktywnych ludzi, wiedzę i zdolność organizowania przedsięwzięć związanych z bezpieczeństwem.
Problemem pozostaje zaplecze techniczne. Bez własnego samochodu ratowniczego i miejsca do jego garażowania OSP Golub-Dobrzyń nie może pełnić roli regularnej jednostki operacyjnej. Druhowie mogą podnosić kwalifikacje i wspierać profilaktykę, ale nie utworzą samodzielnego zastępu zdolnego do natychmiastowego wyjazdu.
W mieście będącym siedzibą powiatu jest to luka wymagająca poważnej analizy. Nie chodzi o zastępowanie zawodowej Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP, lecz o stworzenie dodatkowego odwodu. Może on okazać się potrzebny podczas kilku równoczesnych zdarzeń, długotrwałego pożaru, powodzi, awarii energetycznej albo konieczności wsparcia działań poza miastem.
Program obrony cywilnej daje możliwość uzupełnienia braków
W ramach Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej samorządy w całej Polsce kupują dla straży samochody, agregaty, pompy, aparaty powietrzne, systemy łączności i wyposażenie medyczne. Finansowane są również magazyny oraz infrastruktura potrzebna do przechowywania sprzętu.
Powiat golubsko-dobrzyński otrzymał 419,2 tys. zł na dokumentację magazynu obrony cywilnej, urządzenia łączności, syreny alarmowe i szkolenia. Inwestycje wzmacniają system reagowania kryzysowego, lecz nie zapewniają OSP Golub-Dobrzyń zdolności wyjazdowej.
Narastające zagrożenia hybrydowe nie oznaczają, że każdy pożar jest sabotażem. Oznaczają jednak, że odporność państwa zaczyna się również w lokalnej remizie. Dlatego zasadne staje się pytanie, czy aktywna i szkoląca się OSP w stolicy powiatu nie powinna otrzymać samochodu, wyposażenia oraz garażu, które zamienią jej potencjał w rzeczywistą gotowość operacyjną.